X-Mas special. Edition 2013.

by biltong101

XMasI was supposed to write a post but I didn’t have enough time. As a proper woman I spent yesterday in the kitchen preparing a traditional Polish dish (like for real traditional this time). English speaking reader your journey with this post ends here: Merry Christmas and Happy New Year! (you’re getting all my posts in your language, anyway). Polish readers can enjoy (or not) this X-mas short short story I wrote and they’ll find their wishes at the end of it.

„Merry Christmas!” powiedziała uśmiechnięta sprzedawczyni. W końcu była Wigilia. Jacek nie odpowiedział i wyszedł ze sklepu. „Wydawałoby się, że tutaj ludzie są bardziej cywilizowani, ale nie, wszędzie tylko Merry Christmas i Merry Christmas” myślał „Zupełnie jak w Polaczkowie. Nakupować, najlepiej na kredyt, byle tylko znajomym potem poopowiadać ile to się nie wydało.” Jemu to wszystko niepotrzebne. Ani rodzina ani Święta. Taka rodzina, co mu mówiła, nie jedź, nie dasz rady. Tylko czekali, żeby wrócił, żeby się poddał, żeby przyznał, że z polskim dyplomem nie tak łatwo, a z dyplomem z kierunku bezrobocie UW to już w ogóle. Teraz zarabia więcej niż oni wszyscy, mogą mu zazdrościć i ojciec prawnik i matka lekarka. Zamyślony wszedł do swojego strzeżonego kompleksu, pojechał windą do nowiutkiego mieszkania, rozłożył głównie alkoholowe zapasy w bialutkich i czyściutkich szafeczkach. Wziął piwo do jednej ręki i drugie do drugiej. „Na zdrowie” powiedział i brzęknął butelkami, wypijając zawartość pierwszej duszkiem. Drugą zabrał ze sobą i usadowił się przed swoim telewizorem. Pyk, pyk, pyk, skakał po kanałach, z których każdy proponował swoją wersję programu świątecznego. „No dobra” wymruczał do siebie „To obejrzymy film”. Jego wybór padł na „Koszmar z Ulicy Wiązów”. Usiadł wygodnie w fotelu sącząc piwo, a gdy z ekranu usłyszał wyliczankę „Raz Dwa – Freddie już Cię ma”, poczuł jak jego powieki robią się coraz cięższe. Jego oczom ukazało się dwoje starszych ludzi przy stole, bez słowa jedzących kolację. Po dłuższej chwili kobieta odezwała się „Myślisz, że Jacek spędza te Święta z rodziną?”. Mężczyzna na chwilę się rozpromienił „Na pewno, przecież baby zawsze lgnęły do niego jak muchy do miodu”. Kobieta również się uśmiechnęła, ale radość szybko zniknęła z ich twarzy. Ponownie w ciszy dokończyli posiłek, zmyli naczynia i położyli się do łóżka. W sypialni poza nimi znajdował się jednak ktoś jeszcze. W swojej pasiastej koszuli i bronią w postaci szponów, Freddy Krueger czekał, aż para zaśnie. Gdy w końcu tak się stało, kilkoma szarpnięciami rozpruł żołądki rodziców Jacka, który na drugim końcu świata zbudził się z drzemki. Niewiele myśląc chwycił za telefon i wybrał od lat nieużywany kontakt „Mama”. Długi sygnał, długi sygnał, długi sygnał. Sekretarka. Ponowna próba również nie odniosła skutku. Zaniepokojony postanowił spróbować ponownie następnego dnia, mówiąc sobie, że przecież to był tylko głupi sen. Obiecał sobie, że odtąd, będzie dzwonił do nich przynajmniej w Święta i odwiedzał raz w roku, nawet jeśli w przeszłości nie zawsze się ze sobą zgadzali. Jackowi jednak nie było dane naprawić swojego kontaktu z rodzicami. Kolejnego ranka obudził go, bowiem telefon od prawnika, który powiedział mu, że jego rodzice zostali poprzedniej nocy zaszlachtowani. Gdyby tylko miał szanse cofnąć czas… Jednak nie miał takiej szansy, bo jak typowy Polak, był mądry po szkodzie. Z okazji tych Świąt, Czytelniku, życzymy Ci z Jackiem , żebyś Ty nie był.